karolaroundtheworld - Dubaj


Dubaj - czy tak wygląda miasto przyszłości?



Dlaczego Dubaj? Jest to jedno z najbardziej rozwijających się miast na świecie, lider gospodarczy na Półwyspie Arabskim, otwarty i posiadający wiele ciekawych atrakcji dla turystów. Do tego można dodać prawdziwą kulturę arabską, z typowymi bazarkami i kuchnią, zmieszaną z wpływami sąsiadujących krajów. Przyjeżdżający w to miejsce mogą liczyć na program pełny wrażeń i na pewno nie narzekać na nudę, więc ciekawi nowego miejsca, razem z piękną Radosławą, udaliśmy się do Emiratów.

LINK DO FILMIKU Z DUBAJU Z MOJEGO KONTA NA YOUTUBE

Oferta lotów z Londynu do Dubaju jest szeroka. Można dolecieć bezpośrednio albo z przesiadką np. w Stambule czy Al-Doha, co jednak generuje dodatkowe godziny. Wybierając połączenie można się powołać na ranking skytrax, czyli firmy konsultingowej w dziedzinie lotnictwa, oceniający operatorów w 2016 roku. Jak się okazało zwycięzcą zostały dubajskie linie czyli Emirates Airlines, więc w tym przypadku opcja była tylko jedna!

Lot z Londynu do Dubaju i z powrotem trwa około 7,5 godziny. Oba połączenia były obsługiwane przez Airbusy A380, największe samoloty pasażerskie na świecie. W pierwszym obłożenie samolotu wynosiło 25%, rzecz rzadko spotykana w dobie obecnych połączeń. Dla pasażerów niska frekwencja była sprzyjająca, bo każdy mógł się rozłożyć na czterech fotelach niczym korzystający z klasy biznes! Na dodatek posiłki serwowane na pokładzie były wyśmienite a na koniec można było skorzystać z szerokiego wachlarza soków i napojów alkoholowych.  Patrząc na obsługę pokładową można było zauważyć pewien ewenement - każda ze stewardess miała przyczepioną plakietkę z barwami kraju z którego pochodziła.


Lot do Dubaju upłynął dość szybko i wielki Airbus A380 wylądował wtorkowym porankiem na płycie lotniska. Większa część pasażerów z naszego lotu udała się w stronę przejścia tranzytowego, kontynuując swoją podróż do Australii czy dalszych zakątków Azji. Znacznie mniejsza, druga grupa, udała się do strefy paszportowej. Po otrzymaniu 30-dniowej wizy można było się udać na stację metra. Dbając o odpowiednie nawodnienie trzeba było mieć ze sobą butelkę wody, jednak, jak się okazało, picie i jedzenie w metrze jest surowo zakazane! Oprócz tego w początkowych wagonach znajduje się specjalna strefa dla kobiet i dzieci, do której wstępu nie mają mężczyźni.  Cały ruch podziemnej kolejki w Dubaju jest zautomatyzowany i odbywa się bez motorniczych, do tego klimatyzacja jest obecna na terenie całej stacji, wyglądającej z zewnątrz jak terminal lotniczy.

Nasz hotel był usytuowany w starej części Dubaju, więc wysiedliśmy na stacji Al Ghubaiba i przeżyliśmy wstrząs termiczny. Zderzenie z 40 stopniowym upałem jest dla Europejczyka ogromnym szokiem, którego nie da się opisać. Po przejściu kilku metrów do płuc dostaje się gorący żar, utrudniający oddychanie. Na szczęście po chwilowym wstrząsie organizm zaczął wracać do funkcjonowania i po przejściu kilku przecznic można było udać się do hotelu.

Hotel nazywał się Gateway, był zlokalizowany w starej części miasta przy Dubaj Creek  i posiadał trzy gwiazdki. Do dyspozycji gości było lobby z codzienną prasą w języku arabskim i angielskim, salon spa, parking, basen zlokalizowany na dachu a także restauracja. Koszt dwuosobowego pokoju ze śniadaniem wychodził ok. 200 zł za nocleg, co w porównaniu z niektórymi hotelami był gorącą promocją. W recepcji pierwszą rzeczą której nie można było zauważyć była fotografia przedstawiająca trzech władców Emiratu, z których jeden nazywał się Muhammad ibn Raszid Al Maktum. Jest uważany za ojca sukcesu Dubaju, znacznie przyczyniając się do rozwoju finansowego i gospodarczego miasta, dzięki czemu stał się liderem całego regionu. Posiada on 6 żon i jest ojcem 24 dzieci. 
Z powodu naszego wcześniejszego przybycia zostawiliśmy nasze bagaże w przechowywani i pojechaliśmy na mały rekonesans miasta.

Pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku najwyższego budynku na świecie czyli Burj Khalifa. Po opuszczeniu klimatyzowanej stacji do atrakcji dzieliło nas kilkaset metrów, które pokonaliśmy w 40-stopniowym upale. Po drodze mijaliśmy kilka placów budowy, na miejscu których za kilka miesięcy powstaną okazałe drapacze chmur. Było ich kilka, w zależności od poziomu prac: począwszy od wlewania ton betonu w ziemię, zakończywszy na końcowych pracach na szczycie. Pomimo panującego upału na każdej z budów uwijało się dziesiątki pracowników, będących w większości tanią siłą roboczą z Pakistanu, Bangladeszu czy Indii. Średnia płaca za ich pracę w skrajnie wyczerpujących warunkach wynosi ok. 200 dolarów miesięcznie za pracę 6 dni w tygodniu na 12-godzinnej zmianie. Raz po skończonej zmianie byliśmy świadkami przejazdu autobusu pracowniczego, którym wracali budowlańcy "ściśnięci jak sardynki w puszcze". Jakby tego było mało nie posiadał on klimatyzacji!

Jakiś czas temu doszło do strajków, gdzie załoga domagała się podwyżki pensji i poprawy warunków zakwaterowania. Efekt był taki, że wszyscy protestujący zostali pozbawieni wiz pracowniczych i wysłani z powrotem do kraju. Po prostu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie można protestować…

Stając pod najwyższym budynkiem świata trzeba się naprawdę nagimnastykować aby objąć go wzrokiem. Jest naprawdę kolosalny! Do tego tropikalne słońce odbija się w jego szklanym poszyciu, tworząc niezapomniany efekt. Dla fotografa chcącego uchwycić jego wielkość jest tylko jednak opcja - trzeba się położyć na ziemi, aby objąć kamerą okazałe 833 metry.

Teren wokoło jest zagospodarowany, rosną palmy i zadbany trawnik. Do tego znajduje się ogromna fontanna, szczególnie warta uwagi po zachodzie słońca, kiedy woda wzbija się w górę podświetlona tysiącem świateł. Być może z powodu godzin przedpołudniowych i panującego upału byliśmy nielicznymi turystami pragnącymi uchwycić ten wyjątkowy obiekt.



 


 

Niewątpliwie jedną z atrakcji jest Desert Safari czyli eksploracja pustyni w klimatyzowanym aucie. Po wykupieniu wycieczki u  hotelowego agenta mieliśmy umówione spotkanie z kierowcą, ubranym jak przystało na prawdziwego mieszkańca Emiratów czyli białą kondurę. W drodze na pustynię do auta dosiadło się trzech kolejnych uczestników wyprawy, po czym wyruszyliśmy w ponadgodzinną podróż. Po drodze stanęliśmy przy małym zajeździe, gdzie wręcz nie można było się odpędzić od nachalnych sprzedawców różnego rodzaju chust i innych pamiątek. W końcu dotarliśmy do punktu zbiórki, na którym zgromadziło się kilkanaście podobnych aut należących do tego samego operatora. Po zmniejszeniu ciśnienia w kołach karawana Toyot ruszyła w drogę.  Ekstremalna przejażdżka po wydmach robiła niesamowite wrażenie, szczególnie wtedy gdy wydawało się, że auto lada chwila przewróci się na dach. Nie wszyscy wytrzymywali takie obciążenia i czasami kierowca musiał się zatrzymać aby udzielić pomocy poszkodowanym.

Po pierwszym etapie cała kolumna aut zatrzymała się na środku pustyni, gdzie każdy mógł sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Mogłoby się wydawać, ze palące słońce daje we znaki, jednak tak nie było. Przyjemny podmuch wiatru pozwalał na normalne funkcjonowanie bez obawy o udar. Do tego ciemnożółty kolor drobnoziarnistego piasku w pełni odzwierciedlał typowe pustynne warunki.

Kolejnym etapem była dłuższa wizyta w tzw. obozie pustynnym. Na jego terenie za drobną opłatą dostępne były różnego rodzaju atrakcje takie jak quady, przejażdżka na wielbłądzie, tatuaże z henny, fajka wodna czy bar z zimnymi napojami. Niewątpliwą atrakcją był także pokaz tańca brzucha, gdzie na specjalnej scenie pojawiła się gwiazda wieczoru. Widzowie byli zgromadzeni wokół, rozsiadając się wygodnie na poduszkach i dywanach. Na sam koniec do dyspozycji gości był obfity bufet, z którego najlepszym kąskiem była grillowana baranina. Po zakończeniu wszystkich atrakcji na uczestników czekał godzinny powrót do Dubaju. Wjazd do miasta w nocnej porze robił wrażenie z racji tysiąca świateł rozpościerających się z wieżowców.



 

W starej części Dubaju  można było doświadczyć prawdziwie orientalnego klimatu. Szczególnie tyczyło się miejskiego targu, gdzie nie można było się odpędzić od czasami nachalnych sprzedawców oferujących różnego rodzaju towary. W Gold Souk (targ złota) zachęcali do kupna złota, zegarków czy pierścionków zaś na Spice Souk (targ przypraw) do nabycia szafranu, cynamonu czy chili. Innym ciekawym miejscem jest bazar rybny, którego moc oddziaływania jest wyczuwalna na kilkaset metrów. Przechodząc wzdłuż stoisk handlarze co chwila oferują ryby a także coś podobnego do ryb. Ogólnie można kupić tam najróżniejsze ich odmiany począwszy od najmniejszych zakończywszy na metrowych olbrzymach. Jeśli ktoś zdecydował się na kupno większej partii to do pomocy można wynająć  taczkarzy, którzy oferują swoją pomoc.




Historyczna dzielnica oprócz bazaru z przyprawami, rybami czy złotem znajdują się różnego rodzaju stoiska lub sklepy z ubraniami, pamiątkami czy sprzętem komputerowym. Co jest charakterystyczne w większości z nich jest widoczny nadmiar pracowników, gdzie tak naprawdę sklep z kamerami cctv czy dekoderami może obsługiwać jedna osoba a nie jak w przypadku dubajskiej Deiry trzech.

Jeśli była mowa o starym Dubaju to teraz nadszedł czas na nowy. Jeszcze 10 lat temu istniały tam nieliczne budynki, jednak dzięki szaleńczym tempie prac okolice Dubaj Mariny zaczęła pokrywać gęsta sieć ogromnych wieżowców. Prym wśród nich wiedzie Infinity Tower, charakterystyczny twór architektoniczny obrócony o 90 stopni. Oprócz tego, na 11-kilometrowej promenadzie, można znaleźć restauracje serwujące dania z różnych stron świata. Znajduje się tutaj także market, w którym oferowana jest wieprzowina. Marina jest także miejscem, gdzie cumują swoje jachty bogatsi mieszkańcy.
Wizyta po zachodzie słońca może urzec ilością świateł idealnie komponujących się z taflą wody. Całkiem inaczej wygląda zatoczka w świetle dnia codziennego, szczególnie przy palącym 40-stopniowym upale, który zabiera cały urok temu miejscu.

Obok Dubaj Marina znajduje się SkyDive Dubai czyli jedna z ciekawszych atrakcji oferowanych dla turystów. Jest nią możliwość skoku ze spadochronu i wykonanie fotki na tle sławnego The Palm czyli wyspy palmowej.  Jednak niektórzy uważają skoki spadochronowe za nudziarstwo i próbują znaleźć rozrywkę z większym poziomem adrenaliny. Jedną z nich jest skok z wieżowca! Wystawiana jest specjalna platforma na szczycie jednego z nich, po czym śmiałkowie wyposażeni w kamerę Go Pro oddają skok, a zmontowany filmik trafia na You Tube.  


Nowa część Dubaju jest miejscem zamieszkiwanym w większości przez ekspatów czyli specjalistów pochodzących z innych krajów. Pomimo niekorzystnych warunków pogodowych przebywają oni tam często przez kilka lat do momentu wygaśnięcia kontraktu. Motywacją w tym przypadku nie jest piękno pustyni czy smak arabskiej baraniny, tylko pieniądze. W wielu przypadkach ekspaci dostają sowite wynagrodzenie, w pakiecie z luksusowym mieszkaniem i autem. Do tego w Emiratach dostaje się wypłatę beż żadnego podatku. To sprawia, że małe państewko, położone na Półwyspie Arabskim, jest często predestynacją dla wielu Europejczyków, Amerykanów czy Australijczyków. Wśród tej grupy znajduje się także licząca ponad 2300 osób emigracja z Polski. 

Z każdym rokiem miasto zwiększa swoją liczbę wieżowców, w których korporacje będą miały swoje przedstawicielstwa. Wiąże się to z zatrudnianiem kolejnych osób, w większości pochodzących spoza Emiratu. Powstają całe dzielnice związane z danym rodzajem działalności takie jak Internet City czy Biznes Bay, w którym siedziby mają najważniejsi gracze na rynku światowym.

Niedaleko od Dubaj Marina znajduje się słynna The Palm czyli wyspa usypana z tysięcy ton piasku na kształt palmy. W odnogach wyspy palmowej znajdują się w większości luksusowe wille, których właścicielami są miejscowi bogacze a także znani i lubiani z całego świata, min. David Beckham czy Roger Federer. Wyjątkowa konstrukcja wyspy jest widoczna z kosmosu i jest obok Burj Khalify jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc kojarzących się z Dubajem. Można dostać się tam wysiadając na stacji metra, następnie tramwajem i później przesiąść się na monorail, który dojeżdża pod hotel Atlantis, położony na skraju "palmy". Obok niego znajduje się sieć rozrywek takich jak park wodny czy ogromne akwarium. Sam hotel robi wrażenie swoim kształtem i wielkością. 

Samo miasto chce się stać jednym z najważniejszych punktów na turystycznej mapie świata. Liczne atrakcje powstające w ekspresowym tempie, ogromne centra handlowe z unikalnymi rzeczami typu stok narciarski lub lodowisko, centra rozrywki, atrakcyjna architektura czy sąsiedztwo pustyni są jedną z wielu opcji spędzenia urlopu w Emiratach. Rząd widzi wielki potencjał w tej branży, która obok przemysłu związanego z ropą naftową, jest jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki. Celem Dubaju jest osiągnięcie poziomu 20 milionów turystów rocznie do roku 2020, kiedy to będzie gospodarzem światowej wystawy Expo. 

 Z roku na rok coraz więcej Polaków odwiedza Emirat, powstają nowe połączenia, gdzie Wizz Air oferuje tanie loty za kilkaset złotych. Z racji tego w Warszawie otwarto przedstawicielstwo turystyki Dubaju, mające za zadanie promowanie tego zakątka świata jako świetna alternatywa dla europejskich resortów.

Stojąc na dachu hotelu można zauważyć w panoramie miasta jedną charakterystyczną rzecz - meczety. I to nie dwa czy trzy, tylko kilkanaście w zasięgu oka. W sumie nie powinien ten fakt dziwić, bo znajdujemy się w kraju muzułmańskim. W ciągu dnia 5 razy prawdziwy muzułmanin powinien oddawać się modlitwie - przed wschodem słońca, w południe, po południu, po zachodzie słońca i w pierwszej części nocy. W niektórych miejscach takich jak np. stacja autobusowa czy lotniska przygotowano specjalne punkty do kontemplacji.

W Emiracie przestrzegane są wartości islamu zakazujące spożywania alkoholu, narkotyków czy udostępniania zakazanych treści. Jest to w większości prawdą bo w sklepach jest dostępne tylko piwo bezalkoholowe, podobnie w barach i restauracjach. Raczej rzeczą niemożliwa jest spotkanie ludzi będących pod wpływem procentów, za co grozi kara więzienia. Wyjątkiem są hotele czy kluby posiadające specjalną licencję. Znajdują się one w większości w nowej części miasta, gdzie żyje znacznie mniej wyznawców proroka a więcej osób z krajów zachodnich. Piwo jest dostępne oczywiście także na lotnisku, już w strefie bezcłowej w cenie 9 funtów.

Oprócz tego sex pozamałżeński jest zakazany. W tym przypadku można zadać sobie pytanie - jak się ma ten zakaz do sytuacji w której co krok można natknąć się na porozrzucane ulotki zachęcające do intymnego masażu dostępnego na terenie starego Dubaju?

Przechodząc ulicami można zauważyć także taki fakt - jest to typowo męski świat. Kobiety stanowią mniejszość. Miejscowe, jeśli wychodzą na ulicę, są ubrane jak przystało na prawdziwą arabkę czyli są osłonięte abają od stóp po czubek głowy. Pomimo panujące upału są odziane w czarną burkę, której nie zrzucają nawet podczas pobytu z rodziną na plaży lub specjalny strój kąpielowy, przykrywający całe ciało. Jeśli spotka się kobietę ubraną normalnie jest to albo turystka albo pracująca ekspatka spoza Emiratu.

Ceny, oprócz używek, nie są zbyt wygórowane i są przystępne dla wszystkich. Istnieje sieć marketów, np. Carrefour w którym można kupić wybrany towar, nie drenując swojego portfela. Można powiedzieć, że poziom cen jest podobny jak w Polsce.

Reasumując miasto jest ciekawym rozwiązaniem dla osób pragnących dotknąć arabskiej egzotyki. Pobyt w starej części miasta pozwala napawać się kulturą bliskiego wschodu w całej okazałości dzięki bazarkom, restauracjom czy licznym meczetom, z których muezini nawołują do codziennej modlitwy. Z drugiej strony jest dostępna nowa część miast, z wieżowcami i modnymi klubami, dzięki czemu można się poczuć jak w kosmopolitycznym Londynie. Oprócz tego Dubaj ma do zaoferowania wiele innych atrakcji, dzięki którym nie można się nudzić. Czy tak będzie wyglądać miasto przyszłości, które może się stać numerem jeden na świecie?


















 

 

 


Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (1 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=