karolaroundtheworld - Malezja - Kuala Lumpur

Kuala Lumpur - miasto kontrastów

Pierwotny plan podróży został zmodyfikowany o kolejny kraj. Do bogatego rozkładu zwiedzania została dopisana wizyta w Kuala Lumpur. Z racji bliskiego położenia od Singapuru nie można było sobie odmówić zobaczenia tego ciekawego miasta. Loty z Sungapuru do stolicy Malezji odbyły się liniami Air Asia i trwały godzinę. Właścicielem ich jest Tony Fernandez, prezes klubu Premiership Queens Park Rangers i właśnie główną nagrodą w gazetce tych linii był wyjazd do Londynu na mecz jego drużyny. Po wylądowaniu na lotnisku pierwsze kroki skierowaliśmy do kantoru w celu wymiany waluty. Pieniądzem lokalnym jest ringgit malezyjski i ma mniej więcej taką samą wartość jak polski złoty. Aby dotrzeć do centrum skorzystaliśmy z tańszej opcji autobusowej i po 90-minutowej jeździe dotarliśmy do serca miasta. Po drodze widać było ogrom wszelakiego rodzaju palm i innej flory, typowej dla strefy równikowej. Dojeżdżając do miasta w tle majaczyły najbardziej charakterystyczne punkty dla Kuala Lumpur - Pertonas Tower.




Po dojechaniu do dworca pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę metra, gdzie nabyliśmy bilety ale nie w formie papierowej tylko… plastikowej. Były to monety, wykonane z tworzywa, pełniące funkcje biletów. Po dojechaniu do odpowiedniej stacji naszym oczom ukazała się budowla, swego czasu będąca największą na świecie w latach 1998-2004, o długości 452 metrów. Budynek posiada 88 pięter nad ziemią i 4 podziemne. Z racji miękkiego położenia wieże posiadają bardzo głębokie fundamenty, sięgające w głąb 150 metrów. Architektura wież jest stworzona w stylu islamskim, zgodnie z głównym wyznaniem w Malezji. W środku znajdują się siedziby różnych firm takich jak Petronas, IBM czy Al Jazeera International, których pracownicy mogą przemieszczać się pomiędzy wieżami specjalnym przejściem łączącym oba budynki.




Na poziomie ulicy, tuż przy wejściu, znajduje się fontanna a za budynkiem park rekreacyjny. Każdy chętny znajdzie coś dla siebie w postaci tartanowych ścieżek do biegania, ławek, fontann czy kwietników. W kondygnacjach podziemnych możemy znaleźć wielkie centrum handlowe Suria KLCC.

Kolejnym etapem zwiedzania Kuala Lumpur był park Bukit Nanas. Jest to namiastka prawdziwej dżungli w mieście. Możemy znaleźć tam tropikalne rośliny, charakterystyczna zabudowę czy spotkać zwierzęta takie jak małpy czy wiewiórki. Oprócz tego na terenie parku znajduje się najwyższa wieża telekomunikacyjna - Menara.

Jak wiadomo najlepsze kąski danego kraju można spotkać na targu, więc udaliśmy się także w tym kierunku. Azjatycki market jest paletą najróżniejszych produktów dostępnych za grosze. Od najróżniejszych owoców, mięs, ryb czy potraw, których skład jest wielkim znakiem zapytania. Ciekaw byłem, czy uda mi się znaleźć pieczonego szczura, którego bym nabył tylko w celu zrobienia pamiątkowej fotki, jednak takich mięs tego dnia zabrakło. Jako Europejczycy wyróżnialiśmy się wyglądem i co chwila kupiec zapraszał nas do swojego stoiska oferując najróżniejsze rzeczy. Targowisko w Kuala Lumpur zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Pod wieczór puste brzuchy dały znać o sobie  i trzeba było spróbować lokalnych specjałów. Nie odbiegały one zbytnio od tych serwowanych w nieodległym Singapurze, z wyjątkiem lokalnej herbaty.

Charakterystyczną rzeczą jeśli chodzi o transport są oddzielne wagony dla kobiet i mężczyzn. Z racji kraju islamistycznego płeć piękna nie może podróżować we wspólnych wagonach i w większości przypadków ich oryginalna uroda była przesłoniona przez charakterystyczne chustki.

Ogólnie jeden dzień spędzony w stolicy Malezji Kuala Lumpur okazał się bardzo ciekawym doświadczeniem. Można było się przekonać jak wygląda kraj aspirujący do miana jednego z najważniejszych graczy na rynku Azji Południowo-Wschodniej a w kwestii geograficznej można powiedzieć, że to miasto jest wydarte z dżungli.


























Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (14 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=