karolaroundtheworld - Kornwalia

Kornwalia - wyjątkowość do kwadratu!

Kornwalia jest regionem najbardziej wysuniętym na południowy-zachód Wielkiej Brytanii. Jest miejscem nie skażonym przemysłem i zielonymi płucami całej wyspy. Każdego lata ciągną w tym kierunku całe rzesze chętnych do spędzenia urlopu na polu kampingowym lub w namiotach. Bardziej cenią swoje, kornijskie klimaty niż zatłoczoną Hiszpanię czy Grecję. Przebywając tam kilka dni zrozumiałem, że to miejsce, wpisane na listę UNESCO, jest wyjątkowe pod każdym względem. Możemy znaleźć tutaj najpiękniejsze plaże na całym świecie czy krajobrazy zapierające dech w płucach. W przypadku nieco cieplejszej temperatury to właśnie Kornwalia mogłaby konkurować o miano najpiękniejszego, turystycznego regionu na świece. Postaram się nieco przybliżyć opis tych terenów i pokazać największe atrakcje.

Zaczynając trasę w kierunku Kornwalii trzeba się przygotować na kilkugodzinną jazdę, z licznymi korkami, szczególnie w piątkowy wieczór, kiedy cała Anglia zmierza w kierunku południowo-zachodnim.

Pierwszym punktem była miejscowość Kynance Bay. Jest to mała wioska rybacka, położona nad malowniczą zatoką. Będąc obecnym w godzinach porannych można spotkać miejscowych rybaków, wyruszających albo wracających z połowów swoimi małymi barkami. Zatoczka jest otoczona skałami, dającymi naturalną ochronę przed huraganowymi wiatrami, typowymi dla południowej części Kornwalii.




Drugim celem sobotniej wyprawy był Lizard Point. Jest to najdalej wysunięty na południe punkt na mapie Wielkiej Brytanii. Wiedzie do niego kilometrowa ścieżka i dochodząc do jej końca można się przekonać o sile wiatru w tym miejscu. Jest on destrukcyjny nie tylko dla ludzi ale także dla statków, których kilka zatonęło u wybrzeży Lizard Point.

Kierując się w prawo trafiamy na ścieżkę prowadzącą do Kynance Cove. Wędrując wzdłuż malowniczego wybrzeża podziwiamy piękno nadmorskiej natury, nie spodziewając się jeszcze lepszego, w miarę pokonywanej trasy. Po przejściu małego wzgórza naszym oczom ukazuje się dolina, w której rozpościera się jedna z najpiękniejszych plaż na świecie. Jest położona pomiędzy skałami i w zależności od wahań poziomu wody oceanicznej jest zalana w większym lub mniejszym stopniu. Spoglądając na nią z góry ma się wrażenie przebywania na jakiejś tropikalnej wyspie typu Tahiti czy Dominikanie, woda jest błękitna a piasek biały.

 Wszyscy spragnieni mogą skorzystać z kawiarni położonej na zboczu i uraczyć się  poranną kawą, wraz z Cornish Pie czyli lokalnym rodzajem pieroga z mięsem i warzywami.

Czy słyszeliście kiedyś o teatrze wykutym w nabrzeżnej skale? Takie rzeczy to tylko w Kornwalii. Minack Theathre jest takim miejscem, w którym od czerwca do września odbywają się spektakle pod gołym niebem. Publiczność ma do dyspozycji kamienno-ziemne  "loże" i może się zachwycać grą aktorów na tle błękitnego oceanu i szerokiej plaży. Spoglądając na nią, kojarzy się z tymi najlepszymi,  położonymi na wybrzeżach hiszpańskich czy portugalskich. Osobliwe miejsce przywołuje skojarzenia z teatrem greckim, ze względu na podobną, kamienną formę i styl.

Odwiedzając wcześniej najbardziej wysunięty punkt na południowym cyplu wyspy nadszedł czas na zachodni. Land's End jest najbardziej wysuniętym na zachód miejscem w Anglii. Na jego skraju znajduje się charakterystyczny znak, informujący o odległości do Nowego Jorku czy do wioski John o'Groats, będącą najbardziej wysuniętym na północ miejscem w Wielkiej Brytanii. Przebywając dłuższy czas można co chwilę dostrzec rowerzystów, biegaczy czy nawet rolkarzy, którzy pokonali ogromny dystans 1340 kilometrów, dzielący najbardziej skrajne punkty. Podczas wyczerpującej trasy gromadzili fundusze w różnych celach, w większości dla osób cierpiących na ciężkie choroby.  

Jak legenda głosi u wybrzeży Land's End jest zatopiona kornijska wersja Atlantydy - Lyonesse. Podobno podczas ciszy na oceanie można usłyszeć bijące dzwony dawnych kościołów. Jest to niewątpliwie ciekawe miejsce, można spędzić tutaj kilka godzin ze względu na różnorodność atrakcji w specjalnie wybudowanym centrum rozrywkowym. Jednak mnie zainteresowała inna rzecz, mianowicie pub, położony w niedalekiej odległości od przylądka, o ciekawej nazwie The First and Last Inn. Faktycznie, było to pierwsze takie miejsce w tym rejonie, do którego przybywali pierwsi turyści. Zostawiali oni zaprzęg konny w pubie i szli podziwiać walory Land's End, po czym wracali z powrotem i zatracali się, pijąc miejscowego cydra.  

Na północ od najbardziej skrajnego punktu na mapie trasa prowadzi przez wąskie drogi, niekiedy trzeba uważać na dziury w jezdni i mijać się z ogromnymi kamperami. Jednak te małe niedogodności są niczym, jeśli postawi się je z niezapomnianymi widokami na trasie przejazdu. Ogromne klify i obijające się fale nadają temu miejscu specjalny wyraz.

Zmierzając do St. Ives mijamy pozostałość po starych kopalniach cyny, będące dawniej kołem napędowym gospodarki Kornwalii.

Dojeżdżając do bram St. Ives trzeba było znaleźć nocleg, który ostatecznie miał miejsce na polu kempingowym. Właśnie takie miejsca są ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu przez Brytyjczyków. Rozbijają oni wtedy ogromne namioty, służące przez tydzień jako drugi dom. Cała infrastruktura pola jest rozwinięta, bo są dostępne miejsca z możliwością podłączenia energii do kampera czyli mówiąc krótko domu na kołach. Oprócz tego, na miejscu, do dyspozycji gości są prysznice, toalety, lodówki czy kuchnie.

Sama miejscowość jest typowo turystyczna, z kawiarniami, barami czy klubami, w których często są organizowane wieczory panieńskie lub kawalerskie.

Niedziela upłynęła na dalszej podróży po północnym wybrzeżu Kornwalii. W miejscowości Perranporth można było skorzystać ze wspaniałych warunków do surfingu. Szeroka plaża i długi szelf, przy sprzyjającym wietrze, pozwalał na przepłynięcie kilkunastu metrów na desce. Frekwencja na tej plaży była duża i nie każdy mógł znaleźć miejsce do pielęgnowania swojego hobby.

Jednym z ostatnich miejsc odwiedzonych w niedzielne popołudnie było Newquay. Jest to centrum sportów wodnych Wielkiej Brytanii i patrząc na liczbę osób z deskami można ten fakt potwierdzić. Oprócz tego, w tumanach kurzu na plaży, można było pograć w plażową wersję krykieta! Takie rozgrywki cieszyły się sporym zainteresowaniem turystów.

Ostatnim punktem na niedzielnej mapie była mała wioska rybacka Boscastle. Wydaje się być zagubionym miejscem w dolinach Kornwalii, do której prowadzi stroma droga. Przez jej centrum płynie mały strumyk, wpadający do położonej wśród skał zatoki. Widoki - w sam raz na udaną sesję fotograficzną.

Odwiedzając na okres weekendu Kornwalię można całkowicie złamać obiegową opinię o deszczowej Anglii. Temperatura sięgała 30 stopni każdego dnia, sprawiając wrażenie przebywania w tropikalnym miejscu. Widoki i krajobrazy Kornwalii są godne umieszczenia ich w spisie najpiękniejszych miejsc na świecie, a takie miejsca jak plaża Kynance Cove czy Land's End dosłownie powalają na kolana swoją wyjątkowością. Jak wspomniałem wcześniej, w przypadku cieplejszego klimatu, numerem jeden jeśli chodzi o cel wypraw turystów z całego świata zostałaby z całą pewnością Kornwalia!























Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (38 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=